Nikt nie lubi się bać. Jednak nie da się ukryć, że filmowe strachy i napięcie, jakie daje nam adrenalina z nimi związana, wciąga i kusi na więcej. Co ją buduje? Co powoduje, że tak często wracamy do filmów które wzbudzają w nas lęk?

 

W 1922 roku na ekran trafił pierwszy film o Nosferatu. Seansom pełnego grozy obrazu zawsze towarzyszyła muzyka grana na żywo przez orkiestrę symfoniczną. Połączenie wizji i dźwięku wywoływało niezwykłą reakcję wśród publiczności, łączyła ona w sobie lęk oraz podziw. Choć z tamtego czasu nie zachowało się żadne nagranie, to możemy sobie wyobrażać, że zachowanie ówczesnych widzów były zbliżone do działania dzieci pierwszy raz oglądających sceny grozy w kinie.

 

Nie wiem jak Wy, ale ja doskonale pamiętam moje pierwsze “straszne sceny filmowe” widziane w kinie. Zabicie mamy Bambiego, czy scena z wilkami z “Akademii Pana Kleksa” doprowadziły mnie do płaczu i zmusiły do ucieczki z kina. Jednak mam w pamięci jeden film, który wbił mnie w fotel i na długie lata został ze mną jako jedna z najbardziej przerażających wizji. 

 

1) Labirynt (1986)

 

Nie pamiętam dokładnie, ile miałam lat, kiedy mama zabrała mnie na ten film do kina. Wyprodukowany w 1986 roku “Labirynt” to przygodowy film fantasy dla dzieci i dorosłych. Młodsi mogą obejrzeć super opowieść wykreowaną przez wizjonera Jima Hensona (Muppet Show), napisaną przez genialnego aktora, poetę i satyryka Terry'ego Jonesa. Starsi mogą liczyć na smaczki humorystyczne rodem z Monty Pythona i genialną muzykę Davida Bowie występującą także w roli głównej. Nic więc dziwnego, że większość rodziców w latach 90 tych zabierała swoje pociechy do kina na ten film. Jakie było ich zaskoczenie, kiedy zamiast lekko strasznej, ale też przezabawnej historyjki w stylu “Goonies” dostawali pełną mroku, strachów, przedziwnych postaci dziwną opowieść o królu goblinów, który porywa niemowlę aby zwabić do swojego świata jego piętnastoletnią opiekunkę. Bowie jest w tej roli fenomenalny. Jest tak dobry, że jeszcze przez lata po zobaczeniu filmu unikałam jego i jego muzyki. Aby odczarować sobie obraz z dzieciństwa wróciłam ostatnio do tej lektury i muszę przyznać, że film jest bardzo ciekawy. Lekko niepokojący klimat, humor raczej bliższy dorosłemu widzowi niż dziecku, mroczna muzyka. To wszystko wciągająca widza, który nawet niespecjalnie odczuwa wiek filmu. Dziś z czystym sumieniem mogę go polecić. Tylko nie oglądajcie go z dziećmi, albo nie mówcie później, że nie uprzedzałam.

 

  

 

2) Sausage Party (2016)

 

Skoro już mówimy o filmach, które sprawiły, że dzieci były przerażone, to nie możemy nie wspomnieć o “Sausage Party”. W 2016 roku na ekranach amerykańskich kin, w tym samym czasie pojawiły się dwie animacje: wyczekiwana przez dzieci “Gdzie jest Dory” i kontrowersyjny “FoodPorn Horror” od Setha Rogena. Możecie sobie tylko wyobrazić, jakie oburzenie i zgorszenie wśród widzów jednego z amerykańskich kin, czekających na projekcję bajki dla dzieci, wzbudziło wyświetlenie zwiastuna filmu o krwawym mordowaniu jedzenia. Zszokowane i przerażone dzieci doznały traumy, część z nich deklarowała dożywotni wstręt do jedzenia. Dorośli podobno także odchorowali sceny widziane w zwiastunie. Prosty błąd kosztował kino zwroty pieniędzy za leczenie psychiczne widzów. Jednak znając amerykańskie zamiłowanie do procesów o odszkodowania, to można powiedzieć, że i tak im się upiekło. A czy film jest aż tak kontrowersyjny? Sprawdźcie sami: 

 

 

3) Blacula (1972)

 

Zastanawialiście się kiedyś, co się stanie, kiedy połączysz wampira z funkiem i soulem? Jeśli nie przyszło Wam to do głowy, to zapraszam do zobaczenia filmu “Blacula”. Ten odważny jak na swoje czasy remake filmu “Brakula” z tego samego roku wyróżnia się genialnym soundtrackiem. Znajdziecie tu trochę muzyki z początków popu w stylu lat 80, ciepłych klasyków lat 70tych i dreszczyk emocji z kiczowatych filmów lat 60tych. Jednym z moich ulubionych utworów jest chyba “Blacula Strikes!” Genego Page’a, ale szczerze trudno mi wybrać najlepszą spośród wszystkich perełek znajdujących się na tej płycie. 

 

   

4) Od zmierzchu do świtu (1996)

     

Jest taki film, ukochany przez moich kolegów: w jednej ze scen, kiedy akustycznie i lirycznie gra Tito&Tarantula, po tańczącej pięknej kobiecie sensualnie wije się wąż. Nie dziwię się, że ten obraz wprawia widzów w szybsze bicie serca, bo Salma Hayek wręcz ocieka w nim seksem. Ten powabny taniec to drobny element krwawej opowieści jaką może przygotować tylko Tarantino. Bardzo polecam wam tę intrygującą wampirzą historię ociekającą krwią i dobrymi dźwiękami, bo to na co nie można narzekać u Quentina, to muzyka. 

 

 

5) Dom woskowych ciał (2005)

 

Jeśli jesteście miłośnikami młodzieżowych tandetnych horrorów z początku lat 2000, to na 100% znacie “Dom woskowych ciał”. Ten dość kiepski remake filmu z 1953 roku o tym samym tytule powala widza mierną i przez to zabawną grą aktorską. Sławę przyniosła mu grająca w nim Paris Hilton. Film został bardzo źle odebrany przez widzów i krytyków. Najwięcej kontrowersji wzbudziła fatalnie grająca Paris. Za rolę w tym filmie otrzymała Złotą Malinę. Film ledwo uniknął otrzymania nagrody dla najgorszego filmu roku. Na całe szczęście nie wszystko jest w nim złe. To, co zdecydowanie się broni, to ścieżka dźwiękowa. W domu woskowych ciał pływają nuty zespołów takich jak The Prodigy, My Chemical Romance, Marilyn Manson czy Deftones.

        

    

6) Escape Room (2019)

   

Na koniec tych wszystkich strachów zostawiłam smaczek, jakim jest ścieżka dźwiękowa z filmu “Escape Room”. O samym obrazie raczej nic wyjątkowego nie da się powiedzieć. To dość przeciętny młodzieżowy horror, który przeszedł przez kina bez większego echa. Tym, na co jednak warto zwrócić uwagę w przypadku tego filmu, to jak już wspomniałam ścieżka dźwiękowa. 19 autorskich kompozycji Bryana Tylera (“Thor”, “Last Call”, “Transformers”) i Johna Careya szybko wpadają w ucho i dają się lubić. Niektóre dźwięki mogą wywoływać lekki dreszczyk, ale nie bójcie się. Nie są aż takie straszne.