Wielkimi krokami zbliża się 93 Gala Oscarowa. O statuetkę za najlepszy utwór oryginalny ubiegać się będą “Husavik” z filmu “Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga”, “Fight For You” z “Judas and the Black Messiah”, “Io Sì (Seen)”, z “The Life Ahead”, “Speak Now” z “One Night in Miami”, “Hear My Voice” z “The Trial of the Chicago 7”. Nim jednak dowiemy się, kto zdobędzie nagrodę w roku 2021, wróćmy do jednej z bardziej niedocenionych przez Akademię ścieżek dźwiękowych, czyli do muzyki z kultowego już “Taksówkarza”.

                                                                                                                                                                                                    

 Kiedy w 2007 roku Martin Scorsese odbierał Oscara za film “Infiltracja” mało kto mógł powstrzymać się od komentarzy o tym, dlaczego dopiero teraz, dlaczego dopiero za ten film reżyser otrzymał statuetkę. Nie sposób było nie zgodzić się z większością krytyków, którzy uważali, że mistrz powinien był zostać nagrodzony lata temu za film “Taksówkarz”, a jeśli nie sam Scorsese to na pewno statuetka należała się legendarnemu kompozytorowi Bernardowi Herrmannowi, który stworzył muzykę do obrazu.

                                                                            

Osoby nieznające fabuły filmu powinny wiedzieć, że “Taksówkarz” to rozgrywająca się w latach 70. w Nowym Yorku historia Travisa Bickle’ya, mężczyzny zniszczonego psychicznie przez wojnę w Wietnamie pracującego jako kierowca taksówki. Travis prowadzi życie samotnika, nie dostrzega nic dobrego w świecie, który jawi mu się, jako wylęgarnia zła, krętactwa i hipokryzji. Kiedy ostatnia próba nawiązania pozytywnych relacji i zdobycia uczucia kończy się fiaskiem, Bickle decyduje się na działania, jakie łączą w sobie rycerskość, szaleństwo i okrucieństwo. Choć ich wynik przyniesie nieoczekiwane skutki, to obserwatorzy tej historii będą wiedzieli gdzie, rozegrał się prawdziwy dramat. “Taksówkarz” to film przede wszystkim o samotności, odrzuceniu i cierpieniu w świecie pełnym mroku i fałszu.

                                                             

 

                                                                           

Mierząc się z tak silną historią i mając ogromną wiedzę filmową, Scorsese doskonale wiedział, że ból zaszyty w Travisie Bickle’yu i ohydę rzeczywistości, w jakiej żyje będzie, w stanie wydobyć jedynie muzyka skomponowana przez Bernarda Herrmanna. Kompozytor uchodzący już w tamtych czasach za legendę muzyki filmowej, rozpoczął swoją karierę w 1941 roku, kiedy to jego przyjaciel Orson Wells poprosił go o stworzenie muzyki do “Obywatela Kane’a”. Jednak to dopiero współpraca z Alfredem Hitchcockiem przy dziełach takich jak “Vertigo” czy “Północ Północny zachód” przyniosła mu wielką sławę. Niewątpliwie największym sukcesem kompozytora jest muzyka stworzona do filmu “Psychoza”. Chyba nie ma na świecie osoby, która nie wzdrygnęłaby się od przerażających dźwięków towarzyszących kultowej scenie prysznicowej.

               

                                                     

                                      

Znając wspaniały dorobek Herrmanna, Scorsese nie miał wątpliwości, że to właśnie jemu chce powierzyć napisanie muzyki do “Taksówkarza”. Kiedy reżyser rozmawiał pierwszy raz z kompozytorem, usłyszał od niego: “Wiesz, ja zupełnie nic nie wiem na temat taksówkarzy”. Jednak po przeczytaniu scenariusza zafascynował się historią. Podobno nawet mówił, że najbardziej zaintrygowało go zamiłowanie Bickle’ya do płatków śniadaniowych jedzonych z brzoskwiniową Brandy.

                                   

                                                     

 Podejmując się tej pracy, Herrmann był śmiertelnie chory. Bardzo prawdopodobne było to, że artysta nie dożyje zakończenia prac nad nagraniami lub że nigdy nie zobaczy ukończonego filmu. Tak też się stało. Autor zmarł w grudniu 1975 roku na kilka miesięcy przed premierą. Mimo postępującej choroby kompozytor uczestniczył we wszystkich sesjach nagraniowych, na które musiał dolatywać. Był odpowiedzialny nie tylko za kompozycje, ale i za produkcję utworów. Herrmann przez całe swoje życie był zafascynowany mroczną stroną ludzkiej natury, ranami, jakie zadają duszy różne doświadczenia życiowe. Być może wspaniałość kompozycji, jakie znajdziemy w “Taksówkarzu” ma swoje źródło w wyjątkowym czasie, jakim była praca nad tym filmem dla autora przypadająca na schyłek jego życia? A może odnalazł on niewypowiedzianą nić porozumienia między sobą a Bickle’yem.

                                                 

                                                

 Wsłuchując się w muzykę z filmu, czy to w trakcie oglądania go, czy też odtwarzając ją z vinyla, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ciężkie, mocne, nasycone wieloma skokami aranżacje doskonale oddają uczucia głównego bohatera. Natomiast jazzowe sekcje rytmiczne, nerwowe smyczki, nieidealne i bardzo kontrastowe dźwięki, doskonale obrazują klimat brudnego i szemranego, nocnego Nowego Yorku. 

 Po premierze filmu Martin Scorsese powiedział, "Jeśli ten film odniesie sukces to głównie dzięki muzyce” i oba te dzieła stały się absolutnymi klasykami. Szkoda, że Akademia się na nich nie poznała.