The Heliocentrics to pochodzący z Londynu kolektyw łączący w swojej muzyce elementy jazz, funku, psychodeli, rocka, afrobeatu oraz muzyki filmowej i wschodzniej. Na czele kolektywu stoi producent i perkusista Malcolm Catto. Skład uzupełniają: basista Jake Ferguson, gitarzysta Adrian Owusu i mulit-instrumentalista Jack Yiglesias. Zespół powstał w 2005 rokui do tej pory wydał cztery albumy studyjne. 

                                  

Świat poznał ich za sprawą kolaboracji z artystami reprezentującymi odmienne style muzyczne. Towarzyszyli Mulatu Astake – etiopskiemu wibrafoniście i pionerowi etnojazzu – przy nagraniu jego albumu „Inspiration information” (2009).

                             

                                          

W 2014 wspólnie z nigeryjskim saksofonistą i królem afro soulu Orlando Julius'em, nagrali płytę „Jaiyede Afro”. 

                                       

                                                    

Z ikoną nurtu amerykańskiego kina blacksploitation, Melvinem Van Peebles'em (aktorem, reżyserem, scenarzystą i autorem muzyki filmowej) napisali album „The Lost Transmission”, pozycje prawdopodobnie najdziwniejszą w ich dyskografii, mieszankę free jazzu, muzyki filmowej, psychodelii i awangardy. Jest to międzyplanetarna miłosna odyseja opowiedziana w dwunastu rozdziałach. 

                                       

                                        

Razem z Lloydem Millerem, amerykańskim muzykiem jazzowym i multi-instrumentalistą zrealizowali projekt łączący duchowy jazz z motywami muzyki arabskiej i elementami muzyki z Bali. Przy nagraniu tego albumu, który nazywał się „Lloyd Miller and The Heliocentrics OST”, muzycy sięgnęli po instrumenty pochodzące w Bali, takie jak: bambusowy ksylofon, gongi, angklung – idiofon bambusowy czy  bambusowe grzechotki.

                                            

                                                  

Heliocentrycy nagrali również muzykę do brytyjskiego filmu dokumentalnego  , opowiadającego o zażywania i domowej produkcji LSD w Wielkiej Brytanii w latach 60-tych. Film nosi tytuł „The Sunshine Makers”. 

                                               

                                                  

W Polsce kolektyw może być kojarzony z gościnnego udziału w utworze DJ'a Shadow'a „Skullfuckery” pochodzącego z niedocenionego albumu „Outsider” z 2006 roku. 

                                                  

                                                    

W 2017 roku kolektyw nagrał swój drugi studyjny album „A World of Masks”, na którym gościnnie wystąpiła słowacka wokalistka Barbara Patkova. Jej duszny, zmęczony, barowy głos rozbudował muzykę zespołu. Współpraca okazała się na tyle udana, że w trasę koncertową zespół pojechał już jako kwintet, by po jej zakończeniu przyjąć Patkovą do zespołu na stałe. 

                                    

                                                       

„Infinity of now” zostało w pełni zarejestrowane na analogową taśmę w studio Quatermass Sound Lab, należącym do Catto. Wydawnictwo brzmi jak mieszanka psychodelicznego afrobeatu spod znaku Fela Kutiego, połączonego z muzyką orkiestrową Davida Axelroda, podlaną hip-hopowym sosem rodem z BADBADNOTGOOD.

                                            

Otwierający „99% Revolution” jest skoncentrowany wokoło mocnej hip-hopowej perkusji. Bas, gitara i klawisze przenikają się nawzajem, tworząc ścianę dźwięku, zza której wyłania się znużony głos Patkovej. Wokalista śpiewa raz po angielsku, raz po słowacku, nadając piosence senny popowy wydźwięk. 

„Venom”, drugi na płycie,  jest kolejnym popisem wokalnym Patkovej. Ta kompozycja wydaje się zbyt dobra, żeby dodawać do niej głos. A jednak noise, groove i ambient budowany przez muzyków, nabiera mocy i głębi w zderzeniu ze śpiewem Słowaczki. Całość brzmi trip-hopowo i przypomina najlepsze kompozycje Portishead. 

                                                                      

                                          

„Infinity of now” przepełnione jest cytatami do twórczości muzyków pochodzących z Afryki. „Elephant walk” to ukłon w stronę awangardowo-jazzowych odjazdów Sun Ra. „Hanging by a Thread” i „Nonsense Pt.1” przywodzi na myśl utwory Fela Kutiego i jego zespołu Africa'70. 

                                          

                                              

Zresztą nie tylko od nich kolektyw bierze inspirację. Singlowy „Burning Wooden Ship” sięga po ciężkie groove i melodie prosto z repertuaru króla soulu Jamesa Browna, ale kolejny raz na albumie, dzięki głosowi Patkovej piosenka nabiera popowej lekkości. 

Najlepszym na płycie utworem jest mroczna ballada „Light in the Dark”. To jedyna na piosenka, gdzie Patkova od początku do końca śpiewa po słowacku. Dzięki temu zabiegowi kompozycja świetnie pasowałaby na kolejną cześć kompilacji z zaginionymi czechosłowackimi piosenkami zebranymi na składance „Czech Up!”, wydawanymi przez oficynę Vampisoul, z jednej strony. Z drugiej natomiast przez zawodzące organy i glissando na wiolonczeli i ogólny niepokojący nastrój „Light...” pasowałby do napisanej przez zespół Goblins, ścieżki dźwiękowej z włoskiego horroru z lat 70-tych. 

                                        

                                     

„Infinty of now” jest albumem przepełniona inspiracjami i nawiązaniami do rożnych stylów muzycznych i przełożonych na język współczesnego jazzu i rocka. Poza wymienionymi przeze mnie skojarzeniami, na płycie tej słyszę też Pepe Sanchezem, The Budos Band, muzykę do kryminałów z lat 70-tych, a przy utworze „Venom” wspomniałem, że przypomina Portishead. I to w zasadzie można odnieść do całego albumu, który dla mnie brzmi jak album, którego oczekiwałbym Beth Gibbns i Goeff'a  Barrow'a. „Infinity of now” to świetna płyta trip-hopowa.